Patchwork „Dania”

Od tego się wszystko zaczęło. Tzn moja przygoda z patchworkiem.

Miałam to szczęście, że mając 18lat trafiłam do najcudowniejszego miejsca. Szkoły rękodzieła – nieistniejącej już Djurs Handarbejdsskole w Nimtofte. Spotkałam ciekawych, inspirujących, niesamowicie twórczych ludzi. Kochających tak samo jak i ja, tkaniny, rękodzieło, mających szacunek do wszystkiego co ręcznie uszyte, utkane.

To był projekt z cyklu „niemożliwe żeby się udało, ale ja to zrobię”. Przegrzebałam wielkie wory ze skrawkami materiałów, czarne worki, a w nich tęcza 😉 Tak powstało 1225 sztuk kwadratów, każdy o boku 5cm. Szyłam to nocami, jak już cały internat spał. Jak to zwykle ja, szyłam do ostatniej chwili. Ale na zakończenie semestru skończyłam.

Przeleżał mój pikselowy projekt, już kilka(naście) lat, Uzyskał status największego UFO i dojrzewam, żeby go dokończyć. Ponieważ czeka już tak długo, należy mu się towarzystwo szlachetnych tkanin i ręczne pikowanie. Wkrótce ciąg dalszy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.